fbpx

Czas po wakacjach to taki mały „Nowy Rok”. Wiesz co mam na myśli? Kiedy człowiek odpocznie, nabierze sił, zapomni jak bardzo był chwilami ściorany, zaczynają mu chodzić po głowie różne pomysły.
A to angielski można by wyszlifować, a to medytacje poranne wprowadzić, oo i regularne spacery z psem koniecznie, bo coś mu się spasło. Psu znaczy się. No dobra, mnie tez jest więcej.

I wracamy takie uskrzydlone i czasem przez parę dni jest super. Ja nawet zdążyłam przed poniedziałkiem tort bezowy z malinami upiec (a kysz! Nie szukaj powiązań z powodem spaceru!). Najśmieszniejsze jest jednak to, że nie wdrożyłam angielskiego, nie wdrożyłam medytacji, tylko pławiąc się w tym moim wolnym (jeszcze) czasie wolałam snuć sobie miłe utopijne wizje, jak to się wezmę! No ale mniejsza 😉

I bardzo jestem ciekawa czy też tak masz, czy i u Ciebie czas po wakacjach to motywacyjnie taki mały Nowy Rok? 😊 Obstawiam, że nie. Bo nigdzie nie czytałam o powakacyjnym kopie do działania, wszędzie marudzenie i deprecha. W każdym razie kop motywacyjny, nawet jeśli w części okazuje się utopią, jest znacznie przyjemniejszy. Polecam!

Chciałabym się pochwalić stroną, którą teraz robię dla klientki, ale w sumie nie wiem czy mogę. To napiszę tylko, że jeśli jesteś z Płocka i chciałabyś od września zaproponować dziecku trochę spokojnego czasu w cudnej pracowni malarskiej, to… będziesz mogła. Powstaje nowe miejsce, a moja klientka, bardzo utalentowana malarka Magdalena, będzie spędzać z dziećmi rozwijający czas w procesie tworzenia. Dla wrażliwych dzieci takie miejsce to istna życiowa ładowarka baterii i wiem co mówię, bo sama przez 8 lat podstawówki spędzałam w takim miejscu po 6-8h tygodniowo.

Teraz uwaga, nadchodzi moment, gdy można się śmiać, ubzdurałam sobie, że chciałabym pisać do Ciebie newsletter REGULARNIE i to taki, który Ty również chciałabyś czytać. Tak, słońce grzało jak widać mocno, każda część tego postanowienia jest zbyt śmiała, no ale cóż, ponoć tylko wariaci naprawdę coś zmieniają w tym świecie, więc jednak spróbuję. Regularnie znaczy co tydzień lub co dwa tygodnie, piszę to wprost, bo wiesz, mogłabym później sama sobie wmawiać, że miałam na myśli „regularnie raz na pół roku”.

I jeszcze coś ważnego: dostałam na urodziny książkę Droga artysty.
I uwaga, szach mat: wdrożyłam już pierwsze zalecenie, zapisałam rano 3 strony ręcznie o czymkolwiek, a to dopiero pierwsze zalecenie, na dodatek mam to robić przez… 12 tygodni. No i można by się znów turlać ze śmiechu, że nie dam rady i takie tam, ale fakt jest taki, że tym razem wzięłam się za wyzwanie, na którym mi ogromnie zależy. A sama książka (autorstwa Julii Cameron) jest na liście 32 książek, Które Mogą Zmienić Życie, wg portalu BuzzFeed. Trzymaj kciuki, by codzienność nie weszła mi na głowę, bo sama wiesz jak to jest…